Jedyna taka planeta

Kiedy przeglądamy portale filmowe w poszukiwaniu najlepiej ocenianych seriali, naszą uwagę zwraca wyprodukowany przez Netflix serial przyrodniczy „Nasza planeta”. Przyznać muszę, że rzadko trafiam na produkcje tak starannie zrealizowane, pełne równie zachwycających kadrów. Szarżujący gepard, stłoczone ciasno morsy, ukrywający się w głębinach wstęgor królewski – aż dziw bierze, że podobne cuda mogły zostać dostrzeżone przez ludzkie oko. Twórcy serialu postanowili tym samym pokazać zachwycające piękno przyrody, która rozwinęła się na trzeciej planecie od Słońca, a którą my, ludzie, możemy tak łatwo zniszczyć.

Podobną funkcję pełni cudowny album wydany z okazji emisji „Naszej planety”. Kiedy w nasze ręce trafia ów gruby, solidnie oprawiony wolumen, pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, są znakomitej jakości fotografie, ukazujące najbardziej efektowne kadry serialu. Dzięki nim mamy okazję dostrzec, jak szalenie różnorodne jest powstałe w odległych ekosystemach ziemskich życie. Nawet najbardziej sucha pustynia planety – Atakama – czy zbadane słabiej niż powierzchnia Księżyca głębiny oceaniczne mogą być domem dla żywych organizmów.

Poszczególne rozdziały albumu poświęcone zostały podobnym tematom, co kolejne odcinki serialu: lodowe pustynie, lasy deszczowe itp. Wzbogacona o wstęp autorstwa Davida Attenborough publikacja może pomieścić więcej informacji niż serialowy odpowiednik. Nie oznacza to jednak, że przytłoczy czytelnika nadmiarem wiedzy. Wręcz przeciwnie, „Nasza planeta” to pozycja mogąca zainteresować i zachwycić nawet tych czytelników, którzy do tej pory nie byli zainteresowani książkami popularnonaukowymi i przyrodniczymi.

Ten przepiękny album ma przede wszystkim uświadomić nam, jak bardzo zagrożona została różnorodność przyrodnicza na naszej planecie. Z całą pewnością niejeden z nas poczuje wszechogarniające przygnębienie, kiedy usłyszy o tym, jak ogromne spustoszenia poczynił w ciągu ostatnich lat człowiek. Dewastacja raf koralowych, spadek liczby niektórych gatunków prawie do zera – do tego przyczyniła się nieumiarkowana i niekontrolowana ingerencja homo sapiens w naturę.

Elizabeth Kolbert, autorka „Szóstego wymierania”, stwierdziła pod koniec swojej przygnębiającej książki, że człowiek, żeby podjąć jakiekolwiek działania, musi mieć nadzieję i wierzyć, że jego poczynania mają sens. Twórcy „Naszej planety” również mają tego świadomość, dlatego podają przykłady szybko odradzającej się przyrody w rejonach, gdzie została ona objęta ochroną.

"Świat już nigdy nie będzie taki jak kiedyś – pisze David Attenborough we wstępie. – Nie odzyska utraconej niewinności. To, co kiedyś było nieskazitelne i czyste, zostało skalane. Ale natura nie została jeszcze pokonana. Jesteśmy przekonani, że można odbudować zachodzące w niej procesy, odzyskać jej zasoby i uzdrowić dzikie życie. A więc wyruszamy w tę podróż przede wszystkim z nadzieją. Bo to przecież nasza planeta i jeśli tylko będziemy chcieli, możemy ją stworzyć na nowo."


Wydawnictwo Rebis
Tłumaczenie: Magdalena Hermanowska
Data wydania: 15 października 2019
Liczba stron: 320
Recenzja ukazała się na stronie Lubimy Czytać.

Komentarze